Książki

Nasze książki.

TOM III: SKUTECZNIE WYLECZYĆ CHOROBY NOWOTWOROWE

Wstęp

„Nie ten jest lekarzem, kto wszystkie recepty zna na pamięć, lecz ten, kto w odpowiedniej chwili umie do książki zajrzeć”.
Antoni Czechow

Drodzy Czytelnicy,
oddajemy w Wasze ręce pierwszą część trzeciego tomu z serii naszych książek Skutecznie wyleczyć. Jest on bardzo ważny dla każdego, ponieważ opisujemy nie tylko sposoby walki z nowotworami, ale wszystko, co trzeba zrobić, aby na raka nie zachorować i to jest właściwie kluczowe w kontekście zdrowia. Profilaktyka jest zawsze najlepszą metodą leczenia. W tym tomie poruszamy bardzo trudny i drażliwy temat. Dlaczego? Ponieważ chodzi o ogromne pieniądze, które przemysł farmaceutyczny powoli może zacząć tracić. Książka ta stoi w pewnym konflikcie z zaleceniami medycyny klasycznej właśnie dlatego, że firmy farmaceutyczne i pośrednio także szpitale mogą zacząć tracić dochody, a na pewno tego nie chcą. Właściwie już od ukazania się pierwszego tomu serii zaczęła się wielka nagonka na nas za propagowanie rzekomo nienaukowych metod, za brak podstawowej wiedzy medycznej. A tak naprawdę za nasze nieposłuszeństwo, za stosowanie innych niż powszechne, tanich i skutecznych metod leczenia, za propagowanie naukowej medycyny naturalnej, która scala medycynę holistyczną, naturoterapię i wszystkie inne naturalne oraz skuteczne metody leczenia.

Celem tej książki jest przekazanie informacji o możliwościach wyzdrowienia poprzez podejście w pełni holistyczne do choroby. Chory musi sam podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu, jaką drogę do wyzdrowienia wybrać. Musi sam ocenić i wybrać pomiędzy korzyściami postępowania opisanymi w tej książce, a ryzykiem tego, że ono nie zadziała. Wybrać drogę odbudowy układu odpornościowego i zaufać nam, czy też pójść drogą niszczenia tego układu poprzez zastosowanie chemioterapii czy naświetlań. Warunkiem podjęcia decyzji jest odpowiedni zasób wiedzy. Wiedzy, której nie otrzyma od lekarza onkologa, a powinien. Naszym celem jest właśnie przekazanie tej „tajemniczej” wiedzy. Ujawnienie terapii, które według literatury i naszego doświadczenia, są skuteczne, tanie i bezpieczne. Nie zawsze znane, a często z oczywistych powodów celowo przemilczane lub nawet ukrywane. Opisujemy większość alternatywnych terapii, jakie są stosowane na świecie. Chcemy zmienić sytuację chorego poprzez dostarczenie mu informacji ograniczanych przez przemysł farmaceutyczny. Zresztą największe koncerny farmaceutyczne robią znacznie więcej, niż tylko ograniczanie dostępu do wartościowej wiedzy. Są w stanie fałszować wyniki badań klinicznych, aby wykazać, że produkowane przez nie leki są lepsze i skuteczniejsze, niż jest w rzeczywistości. Ale to też nie wszystko. Stać je nawet na to, aby w różny sposób eliminować z przestrzeni publicznej niewygodnych lekarzy czy dociekliwych naukowców, którzy nie chcą podporządkować się narzuconym przez nie sposobom postępowania. Kilku moich prawych kolegó w niestety już nie żyje i to nie były zgony naturalne… O tym społeczeństwo również musi wiedzieć.

My, jako autorzy, niewątpliwie także należymy do grona niepokornych naukowców. Nasz cel to wskazanie przyczyn choroby i ich usunięcie, co jest drogą do prawdziwego wyzdrowienia. Według nas optymalne odżywianie i suplementacja oparta na prawdziwych badaniach naukowych jest mocną podstawą każdej kuracji w chorobie nowotworowej. Pamiętajmy, rak nigdy nie jest wyrokiem śmierci. Ludzi, którzy pokonali chorobę nowotworową, stosując nasze metody, jest naprawdę dużo, tyle że nie mówi o tym telewizja czy ogólnopolskie gazety. Ta wiedza nikomu wpływowemu nie jest potrzebna. Jest za to bardzo potrzebna osobom chorym i dlatego też spieszymy z nią właśnie w tej książce.

Nas nie interesują olbrzymie zyski z mało skutecznego leczenia nowotworów. Interesuje nas zdrowy pacjent. Wyzdrowienie każdego pacjenta jest dla nas nagrodą i przyjemnością, wynikającą z tego, że możemy skutecznie pomóc. Niestety każdy naturalny produkt czy sposób leczenia, który działa lepiej niż syntetyczne lekarstwa wyprodukowane przemysłowo, jest postrzegany przez firmy farmaceutyczne jako atak na ich gospodarcze imperium. W ten sposób wszystko staje się jasne i zrozumiałe. Odkrywane naturalne i skuteczne terapie są szybko ukrywane, aby nie trafiły do powszechnego obiegu i nie mogły zagrozić imperium korporacji. Na straży interesów przemysłu farmaceutycznego stoją, wprowadzone zresztą przez jego przedstawicieli, procedury medyczne, czyli zatwierdzone, często jedyne dozwolone sposoby postępowania, dobrane do konkretnej choroby (lekarz nie ma już w zasadzie możliwości ordynowania innego leczenia, aniżeli wskazane w procedurach, nawet wiedząc, że jest ono nieskuteczne i doprowadzi pacjenta do śmierci). Nie przez przypadek bardzo często owe procedury tak są skonstruowane, aby redukować objawy choroby, nie zaś, aby likwidować jej przyczyny i prowadzić do pełnego wyzdrowienia. Oznacza to tyle, że w przypadku wystąpienia np. nowotworu – próbuje się go usunąć, przeprowadzając wcześniej szereg kosztownych badań, często niepozostających bez negatywnego wpływu na ogólny stan zdrowia pacjenta. Tu przykładem niech będzie choćby tomografia komputerowa, która dostarcza pacjentowi bardzo dużą dawkę szkodliwego promieniowania, a np. w myśl procedur onkologicznych powtarzana jest wielokrotnie nawet w ciągu jednego roku, praktycznie nie dostarczając żadnej nowej informacji, która kierunkowałaby leczenie. Nowotwory często udaje się nawet usunąć, choćby chirurgicznie. Niestety zdarza się i tak, że dopiero po dokładnym mikroskopowym badaniu histopatologicznym usuniętej tkanki, lekarz patomorfolog odkrywa, że choć nowotwór został usunięty, to kilka pojedynczych komórek rakowych pozostało w ciele pacjenta… Mamy wówczas poważny problem. Najnowsza medycyna już powoli zaczyna skłaniać się ku lansowanej przez nas tezie, że skutecznie pokonać raka mogą tylko własne komórki odpornościowe – nasz układ immunologiczny. Aktualnie na etapie eksperymentalnym próbuje się np. tak „zaprogramować” limfocyty, aby po pierwsze same były w stanie zidentyfikować komórki nowotworowe na podstawie ich unikatowych cech odróżniających je od komórek zdrowych, a następnie, aby mogły skutecznie je uśmiercić. Żeby jednak tego typu metody stały się w pełni skuteczne i powszechne – potrzeba jeszcze wiele czasu, a poza naukowymi badaniami i skomplikowanymi eksperymentami, niezbędna jest również powszechna zmiana myślenia na temat choroby nowotworowej, co może trwać znacznie dłużej.

Aktualnie, w tradycyjnym, akademickim procesie leczenia, w zasadzie nie próbuje się odpowiedzieć na pytanie o przyczyny wystąpienia nowotworu, a tym bardziej nie próbuje się ich wyeliminować, co mogłoby doprowadzić pacjenta do pełnego i trwałego wyzdrowienia. To jest błąd w sztuce leczenia, tak często i bezkarnie popełniany przez onkologów. Tak naprawdę nie leczy się chorób nowotworowych, koncentrując się tylko na ich objawach. Stosuje się metody, które mają zabić nowotwór, ale przy okazji niestety zabijają także komórki zdrowe, niszcząc cały nasz organizm. Po usunięciu nowotworu chory często słyszy jednak, że… został wyleczony. Niestety niejednokrotnie po jakimś czasie wraca do lekarza, ponieważ guz nowotworowy pojawił się ponownie… I znów, rak zostaje usunięty (o ile jest to jeszcze możliwe), a pacjent otrzymuje kolejną dobrą wiadomość o wyzdrowieniu… Niestety nieprawdziwą. Do tego dochodzi niszcząca, bardzo kosztowna chemioterapia, w przypadku nowotworów stosowana niemal obligatoryjnie. Podawana jest w kilku, a często w kilkunastu lub kilkudziesięciu cyklach. Każda taka „kuracja” kosztuje po kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych, a zdarza się, że dużo więcej. Wiadomo jednak, że bez usunięcia przyczyny, nie ma wyleczenia choroby nowotworowej. W efekcie końcowym bardzo często cała ta procedura kończy się zniszczeniem układu odpornościowego, efektem czego są przerzuty, prowadzące do zgonu. Sama chemioterapia, poza wyniszczeniem organizmu, przysparza choremu dodatkowo ogromu cierpień, zabiera komfort życia. I tylko zastanawia fakt, że jej faktyczną skuteczność przy większości nowotworów szacuje się na około 2% (2,1% w USA i 2,3% w Australii) , co wiąże się ze szczególnymi, rzadko występującymi cechami osobniczymi (chodzi o specyficzną sekwencję DNA, wywołującą pozytywną reakcję na chemioterapię). W stosunku do pozostałych blisko 98% chorych – chemioterapia jest nieskuteczna. Potwierdzają to statystyki wskazujące, że po zapadnięciu na nowotwór i wdrożeniu tradycyjnego leczenia, chory i tak umiera na raka. Swoją drogą zastanawiające jest, że po pięciu latach od zakończenia leczenia onkologicznego, pacjenta uznaje się za zdrowego, a jego przypadek za „sukces medycyny”… Gdy z nawrotem choroby nowotworowej taki chory wraca do lekarza np. po sześciu latach – przez statystykę traktowany jest jako „nowy przypadek onkologiczny”, a o fiasku poprzedniego leczenia nikt nie wspomina.

Nigdy nikogo nie odwodzimy od badania się, konsultowania wątpliwości z lekarzami i troski o własne zdrowie. Ale warto czynić to w sposób rozsądny, mając przynajmniej podstawowe rozeznanie z zakresu medycyny, co nie tylko pomaga we właściwy sposób traktować diagnostykę, ale także odpowiednio rozmawiać z lekarzami i weryfikować to, co nam przekazują, bo niestety nie zawsze mają rację. Zwyczajnie mogą się mylić lub nie mieć najnowszej wiedzy. Często po prostu się nie uczą lub boją wdrażać niewygodną dla korporacji wiedzę, ponieważ poniosą tego konsekwencje. Warto jednak wiedzieć, że żadna z proponowanych przez nas metod postępowania nie koliduje z metodami klasycznymi (chemia, radioterapia, zabiegi chirurgiczne) stosowanymi przez onkologów. Nasze metody mogą być stosowane równocześnie, jednak wówczas ich skuteczność będzie zdecydowanie mniejsza. To, co pacjent niewątpliwie zauważy, to zmniejszenie skutków ubocznych klasycznego postępowania i poprawę jakości życia. Chory musi sam dokonać niezwykle trudnego wyboru, którą drogą ma iść dalej. Onkolodzy wskażą „jedynie słuszną drogę”, a z reguły nie prowadzi ona do pokonania choroby nowotworowej.

Pacjent po usłyszeniu szokującej informacji „choroba nowotworowa” jest zagubiony i nie wie, co dalej robić. Onkolodzy muszą nauczyć się nie zabijać u chorych nadziei, która jest niezbędna do wyleczenia. Osoby przebywające na oddziałach onkologicznych same widzą, jak czują się inni chorzy w trakcie leczenia chemią. Dlatego obecnie wiele osób przestaje wierzyć lekarzom, a opowiadanie, że po zastosowaniu chemioterapii czy naświetlań odzyska się zdrowie, powoli staje się mitem.

Właśnie m.in. po to jest ta książka, aby byli Państwo przygotowani do mądrej i przynoszącej Wam korzyści, a nie straty, rozmowy z lekarzem oraz do rozsądnego kroczenia albo drogą medycyny akademickiej, albo medycyny zintegrowanej lub obiema tymi drogami jednocześnie – to także możliwe. Skądinąd najlepiej, aby w ogóle z praktyczną medycyną nie mieć żadnej styczności, ograniczając się jedynie do hobbystycznego czytania takich jak ta książek poświęconych tematyce medycznej, żyć zdrowo i bezproblemowo, na czym zależy nam najbardziej.

Wśród pacjentów, ale także lekarzy, powoli zaczyna dominować pogląd, że choroba nowotworowa niebawem stanie się tak powszechna, że dotyczyć będzie niemal każdego, a chory zdiagnozowany paradoksalnie jest w o tyle lepszej sytuacji, że już o chorobie wie i zna jej stadium, natomiast ten jeszcze teoretycznie zdrowy, dopiero diagnozę pozna, a do tego czasu pozostaje mu żyć w niepewności. Niestety stary i ponury żart krążący wśród lekarzy, mówiący, że ludzi dzieli się na chorych i jeszcze niezdiagnozowanych – na naszych oczach staje się rzeczywistością. Szczególnie w ostatnim czasie wzrost zachorowań na nowotwory, po tym wszystkim, co działo się w związku z COVID-19, drastycznie wzrasta. Można już znaleźć oficjalne statystyki prezentowane w różnych krajach świadczące o wzroście o tysiące procent zachorowań na nowotwory! Widzimy to również u pacjentów . Jest to w pełni logiczne, kiedy zrozumiemy, w jaki sposób zniszczono układ odpornościowy wielu milionom ludzi. Na szczęście wcale tak być nie musi. O zdrowie można efektywnie dbać, a w przypadku, gdy zachorujemy nawet na raka, mamy szansę na prawdziwe, skuteczne wyleczenie. I wcale nie jest to szansa znikoma.

Już przeszło dwie dekady temu na podstawie dużego sondażu społecznego przeprowadzonego wśród pacjentów chorych na raka stwierdzono, że ponad połowa z nich chętnie skłoniłaby się w stronę leczenia – jak wówczas jeszcze mówiono – niekonwencjonalnego, dziś powiedzielibyśmy zintegrowanego, czyli łączącego metody naturalne ze stosowanymi w leczeniu szpitalnym. Dziś te proporcje byłyby zapewne jeszcze bardziej przechylone w stronę medycyny zintegrowanej. A dzieje się tak dlatego, że doskonale widać, nie będąc nawet specjalistą z zakresu onkologii, że tradycyjne metody postępowania przy leczeniu wielu chorób nowotworowych nie są skuteczne. Nie przynoszą pełnego wyleczenia. Przedłużają pacjentowi życie o jakiś czas, ale pacjenci chcą o wiele więcej. Są spragnieni życia i trudno im się dziwić. Pięcioletni czas przeżycia to zdecydowanie zbyt mało. Świat medycyny, w obliczu coraz większej świadomości pacjentów, będzie musiał otworzyć się na współpracę z przedstawicielami nurtu medycyny naturalnej, holistycznej. Tylko wówczas, łącząc siły, mamy szansę wskazać pacjentowi drogę do pełnego wyleczenia. W przypadku raka – także jest to możliwe. W tym miejscu zdecydowanie trzeba wskazać immunoterapię, którą dziś określa się mianem najnowocześniejszego myślenia o skutecznym leczeniu chorób nowotworowych. Tymczasem w medycynie po raz pierwszy zaistniała ona tysiące lat wcześniej, a poważne sukcesy notowała już w połowie XIX wieku. Dlaczego prace nad wzmocnieniem układu odpornościowego, który będzie w stanie pokonać raka, zostały porzucone na rzecz chemioterapii, radioterapii i chirurgicznego usuwania guza nowotworowego? Oczywiście tu także chodzi o względy ekonomiczne i zyski koncernów farmaceutycznych. Z perspektywy pacjenta sensacyjnie brzmieć mogą doniesienia o wysokiej skuteczności immunoterapii zarówno jako odrębnej metody leczenia, jak również w połączeniu z radioterapią czy chemioterapią. Są na to jednak wiarygodne i liczne opracowania naukowe. Niestety publikacje te nie są promowane, nie mówią o nich media, zatem przeciętny pacjent nie ma o nich pojęcia. Świat medycyny akademickiej woli trwać przy starych, nieskutecznych metodach, jednocześnie dla zachowania pozorów dbania o pacjenta, wciąż zadając pytanie: „Dlaczego nie ma skutecznych metod leczenia chorób nowotworowych?”, na które tak naprawdę nie oczekuje odpowiedzi!

Kolejnym problemem jest fakt, iż od lekarzy nie wymaga się informowania pacjentów o alternatywnych rodzajach terapii, pomimo że są one tańsze, skuteczniejsze i bezpieczniejsze dla chorego. Wręcz odwrotnie, pacjent jest besztany przez lekarza, gdy „śmie spytać”, czy można by dołączyć inne terapie, o których słyszał. Na jednym z przesłuchań mnie w izbie lekarskiej usłyszałem: „Pan podważa największe osiągnięcia medycyny onkologicznej”. Tyle że ja ich nie podważam, ja zarzucam funkcjonariuszom izb lekarskich i innym wielu lekarzom brak podstawowej wiedzy medycznej, brak znajomości podstaw fizjologii i biochemii, brak logicznego myślenia i wyciągania wniosków, ślepą wiarę w zafałszowane wyniki badań, ślepe posłuszeństwo korporacjom. Kto ma rację? Czytelnik osądzi sam. Sytuację tę trudno zmienić, ponieważ jest ona ukierunkowana głównie na zysk przemysłu farmaceutycznego, a z tych pieniędzy są opłacani lekarze i wyższe uczelnie medyczne. Koncerny te postrzegają lekarzy jako narzędzia do wypisywania recept. Płacą im honoraria i wymagają posłuszeństwa. Tylko ja nigdy się z tym nie zgodzę. Nie po to studiowałem medycynę, żeby skończyć jako posłuszny pachołek systemu i wypisywacz recept.

Choroba nowotworowa to złożony proces spadku odporności, prowadzący do niekontrolowanego namnażania się patologicznie zbudowanych komórek. Skoro proces ten jest złożony, leczenie również powinno odbywać się wielotorowo, być oparte na naturalnych metodach, witaminach, minerałach i substancjach aktywnych znajdujących się w roślinach, ziołach, grzybach itd. Pewnym przewrotem jest już stwierdzenie, że pochodzenie raka nie jest genetyczne (jak dotychczas uważano). Powstała nawet nowa dziedzina medycyny – epigenetyka, dzięki której możemy poprzez odpowiednie postępowanie „wyciszyć” konkretne geny. Oznacza to, że na powstanie nowotworu, ma wpływ ekspozycja na czynniki zewnętrzne, szczególnie substancje toksyczne (dodatki do żywności, konserwanty, glifosat, rozpuszczalniki, jak również powietrze zanieczyszczone poprzez spaliny, ang. chemtrails, czyli smugi chemiczne pozostawione celowo przez samoloty, metale ciężkie czy środki uboczne pochodzące z przemysłu). Również już wiemy, że wpływy zewnętrzne obejmują: błędną dietę, niewłaściwy mikrobiom w jelitach, brak aktywności fizycznej, stres, brak więzi społecznych, tłumienie negatywnych emocji, palenie papierosów, czy nadużywanie alkoholu. Wszystkie te czynniki mogą destabilizować nasze DNA i spowodować pojawienie się raka. Profesor Mirko Beljański – francusko-serbski biolog molekularny wykazał, że cząsteczki chemiczne i biologiczne mogą zmienić pierwotną strukturę DNA bez zmiany kodu genetycznego. Udowodnił, że rak jest wynikiem postępującej i kumulującej się destabilizacji DNA pod wpływem rakotwórczych czynników zanieczyszczających. Z tego wynika prosty wniosek: sami mamy wpływ na to, czy zachorujemy na raka, czy nie. To wielkie odkrycie, pozwalające nam mieć nadzieję na wygraną z chorobą nowotworową, a z tą książką powinno być znacznie łatwiej, czego Państwu z głębi serca życzymy.

prof. Andrzej Frydrychowski
dr Michał Lange